.

Cyrk na Ordynackiej Lyrics

Muzyka: Stefan Rembowski
Słowa: Henryk Kotarski

Ja przed wojną - jasna sprawa
Byłem małoletni pętak
Ale choć to czasu kawał
To niejedną rzecz pamiętam.
Na ten przykład jak się chciało
Mieć rozrywkę i kulturę
To w niedziele brał mnie tato
No i szliśmy Tamką w górę

Bo na Ordynackiej,u Staniewskich Braci
Był Cyrk,że szkoda słowa,
Chciał się człowiek bawić,no to musiał płacić
Ale nie żałował
Cyrk Staniewskich różne takie miał zagrania,
Że nie było na nie siły
To zwierzaki dzikie straszyly publikę
To się małpy zagraniczne biły.
Albo takie Duo Nowak - to był numer,że o rany!
On na koniu galopował i w nią rzucał sztyletamy,
Potem strzelał do niej z Colta bez patrzenia,no a ona
Wyciągała z za dekolta leleputa! Niech ja skonam!

Bo na Ordynackiej,u Staniewskich Braci
Był Cyrk no jak talala,
Jak robili salto różne akrobaci
To drętwiała sala
Cyrk Staniewskich zawsze klawe miał numery,
Czego tam sie nie widziało
Dużą piłe wzieli i artystke rżnęli
A ją nic wogóle nie bolało!
A jak walczył na arenie Garkowienko z Czarną Maską
To na takie przedstawienie zasuwało całe miasto
Ale Szteker kładł każdego,bo jak kogo wziął w Nelsona
Mokra plama była z niego,każdy pękał,niech ja skonam!

Bo na Ordynackiej,u Staniewskich Braci
Był Cyrk na sto fajerek
Nie raz to ze śmiechu tak sie człowiek spocił,
Że miał bóle nerek
Cyrk Staniewskich draczne sztuki pokazywał
I wogóle różne cuda
Każdy się przekonał,że no niech ja skonam
W deche była,w deche była buda!
Każdy się przekonał,że no niech ja skonam
Tam na Ordynackiej to był CYRK!
Report lyrics