.

Cztery mile za piec Lyrics

Był maj, była noc, było słowo miłość
I słowik co łkał
Nikt i nic mnie tu nie trzyma
Pójdę sobie w świat po szynach
Zielony szumi las
Las się skończył grzmieć zaczyna
Za lasem pachnie wrzos
Nikt mi nie dokucza bo
Żuję sobie trawy źdźbło
Kiedy chcę to z drogi skręcę
Przez pole na skos
Wesoły wiatr mi warkocz splata
Pod miedzą zając śpi
Ile jeszcze tego lata
Wszystkiego cztery dni
Gdy mi w piersiach braknie tchu
Siądę sobie ot na mchu
Miejsca nigdzie nie zagrzeję
Nie szukaj mnie tu
Donikąd drogą gdzie powiodą nogi dwie
Za siódmym morzem siódmą rzeką
Nie znajdziesz mnie
Za górami za lasami walczyć będę z wiatrakami
Nie liczę godzin bo i po co
Dzień ma dwanaście wiorst
Zawsze zdążę gdzieś przed nocą
Na ślepy skręcę tor
Zakopię się w siana stóg
Albo w dziuplę cześć puk puk
Wiem gdzie leśne sypia licho
Na skraju dwóch dróg
Wrócę z wtorku na niedzielę
Jak się masz- kopę lat
Pogadamy mało wiele
Ile na dachu łat
W prezencie ci mogę dać
Szyszek z lasu pełną garść
Ot i jesień już za pasem
Świerszcze będą grać
Report lyrics